RSS
 

Avril Lavigne – Wish you were here

19 sty

Robię wszystko, tylko nie to co trzeba. W czwartek kolokwium, a 20stego lutego obrona pracy. Brakuje mi motywacji. Aczkolwiek, jak już w końcu udało mi się ustalić termin obrony (dzisiaj) to może świadomość tak zwanego „impending dooma” mnie zmotywuje w przeciągu tego tygodnia albo weekendu.

Żeby było mi weselej – współlokatorka z pokoju w akademiku mi się wyniosła. Czy to źle? W normalnych warunkach nie. Ale mając w perspektywie wprowadzenie się kuzynko-przyjaciółki mojej drugiej współlokatorki to aż mnie ciary przechodzą. Jedna jest nieznośna (charakterem) a we dwójkę stanowią siłę tak mocno irytującą moją osobę, że jak nie zamorduje to będzie dobrze… Jeszcze łóżko po tamtej dobrze nie ostygło, te już snuja plany jak by tu pokój „udoskonalić”… A bo tu ma za mało półek, a bo to, a bo tamto. Jakoś człowiek sobie radzi z jedną półką (podczas gdy druga współ- zajęła całą ściankę półek, które mamy w pokojach) i kawałkiem parapetu (na drukarkę) a tej półka to mało, bo „ona ma żarcia w cholerę i gdzie ona to da”. Problem z jedzeniem? ZJEDZ GO!

Czas zacząć robić coś kreatywnego… Albo znaleźć dobre mordobicie do pogrania.

Cheers~!

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Studia, Życie

 

Od nowa…

28 gru

Postanowiłam (ponownie) odgrzebać bloga.

W moim życiu wiele się pozmieniało – poczynając od ogólnego światopoglądu, nastawienia do życia i studiów.

Zacznijmy od tego ostatniego – biomedyczna (prawie) skończona – zostało dopracowanie pracy inżynierskiej i obrona w okolicach lutego. Oprócz tego zaczęłam się pałętać po drugim kierunku – inżynierii materiałowej, co jest całkiem przyjemne z racji tego, że wiele przedmiotów się pokrywa z pierwszym kierunkiem. Ogólnie rzecz biorąc perspektywa studiów jest bardzo ładna. Nie licząc małego mankamentu w postaci mieszkania w wiecznie żywym i nigdy nieusypiającym akademiku.

Światopogląd i nastawienie do życia? „Odrobinkę” bardziej optymistyczne niż jeszcze kilka lat temu. Miewam dalej małe zachwiania (ciężko ich nie mieć, przeżywszy śmierć ojca w sposób nagły, i do tej pory nie do końca wyjaśniony), ale śmiem twierdzić, że odrobinkę „znormalniałam” przez te parę lat. Zmieniło mnie po trochę mieszkanie w Krakowie, trochę nowi znajomi, których poznałam w trakcie studiów, no i On. Może nie zawsze jest z Nim różowo, ale wiem, że mogę na Nim przeważnie polegać. Czasami się pokłócimy, boczymy na siebie przez parę dni, później znowu rozmawiamy i zachowujemy się jakby nigdy nic. Takie nasze małe „skrzywienie psychiczne” :)

W każdym razie, zobaczymy jak mi pójdzie utrzymywanie bloga przy życiu. Postaram się jakoś zmotywować.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Studia, Życie

 

Z dedykacją…

30 sie

… dla pewnego pana.

COKOLWIEK :D

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Stare dzieje

 

L’arc en Ciel – Driver’s High

07 sie

Wakacje. Piękny czas, gdyby nie świadomość nadchodzącego nieubłaganie początkiem roku akademickiego i zaliczeniami.
Przydałby mi sie jakiś wypad na basen/nad jezioro…
Niedawno byłam w domu, niestety wypad naw w/w jezioro nie wypalił – było zamknięte, bo mu się "zakwitło". Za to uczestniczyłam w rekonstrukcji bitwy o Twierdze Nysa, co było dość ciekawe.
Aktualnie cierpię na ból zęba i szykuję się do konwentu…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Stare dzieje

 

Gackt – Sayonara

11 cze

Jak może się czuć dziewczyna, która siedzi sama, umiera i łudzi się, że kogoś to obchodzi?

Podpowiem: Kijowo… Bardzo kijowo…

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Stare dzieje

 

James Morrison – Broken Strings

09 mar

   Pierwszy semestr zaliczony. Nie wiem jak – ale zaliczony. Teraz użeram się z drugim. Plan jest kijowy (wtorek od 7.30 do 19 na uczelni, piątek od 9 do 17…). Przedmioty cięższe, ale to raczej ma służyć dokonaniu tego, czego pierwsza sesja nie zrobiła  – odsianiu nas i przegrupowaniu.

   Z innej beczki. Trochę się boję. Zrobiłam coś, czego, prawdopodobnie, nie powinnam była robić. Co prawda byłam w pełni świadoma swoich czynów, ale… Co jeśli wyjdzie mi to bokiem? Co jeśli zamiast zyskać na tym, stracę? Nie chcę, żeby tak się stało i panicznie się tego zaczynam bać. Oprócz tego, boję się, że coś jest ze mną też nie tak…

   Przy okazji, wspominałam, że Internet w akademikach jest kijowy? Wszystkie porty są zblokowane, nie ma w co i jak pograć… Czysta desperacją jest codzienne tłuczenie w CS-a…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Stare dzieje

 

Linkin Park – Leave out all the rest

21 sty

Jestem martwa.
……
…..
….

..
.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Stare dzieje

 

Justin Timberlake – Until The End Of Time

12 sty

Dotrwałam do stycznia.
Niedługo SESJA


Nadal palę biernie, nadal *niestety* mieszkam w akademiku. Często zdarza mi się nie wysypiać.
Zdążyłam nawet polubić trochę piwo i zwiększyć swoją wytrzymałość na nie…
Nadal nie potrafię znaleźć różnicy między mną a innymi, którzy uważają się za „lepszych”. Cóż, może po prostu jestem ślepa, albo czyjeś ego jest zbyt wielkie.
Hosting się na mnie wypiął, więc musiałam obrazki do szablonu umieścić na imageshacku.
Życie towarzyskie bez zmian.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Stare dzieje

 

Boyce Avenue – Change Your Mind

12 lis

Zostałam biernym palaczem. Truję się dymem w akademiku, ale da się do tego przyzwyczaić. Jeśli ktoś mnie kiedyś spotka na mieście – ja NIE pale. To zapach normalny, gdy się wiecznie siedzi/śpi w zadymionym pomieszczeniu. Do tego ten wieczny hałas w nocy przez sąsiadki…
Na uczelni nie jest źle. Ludzie są świetni, nauki (na razie) niewiele.
Życie towarzyskie bez zmian…
Długi weekend spędziłam w domu z rodzinką, nic szczególnego. Weekend jak weekend. Wyjechałam w sobotę 8.11 a wróciłam 11.11, dotaszczyłam się jakimś cudem sama do akademika z tobołami.
=m= a jutro znowu na 7.30…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Stare dzieje

 

The Fray – How To Save A Life

12 paź



Minęło pierwsze kilka(naście?) dni w Krakowie. Zmiana
klimatu mi niestety nie służy (jestem w stanie przed chorobowym/chorobowym*), nie
da się tu spać**, nie potrafię znaleźć dla siebie miejsca, a samotne weekendy w
akademiku mi nie sprzyjają (cały tydzień ktoś jest a w sobotę/niedziele idzie
się pociąć laptopem z desperacji), a matematyka i fizyka będzie ciężka do
przebrnięcia dla mojego małego móżdżku…

Nie mam się z kim umówić na wyjście, bo w tygodniu siedzę
przeważnie do 19-20 na uczelni a w weekend albo nikogo nie ma, albo obiecują,
że się spotkamy, a i tak nie przychodzą/zapominają***… I co najlepsze, uważają,
że przeprosiny w sms-ie są najbardziej poprawną formą przeprosin, wrr****.

Wiem, narzekam. Ale cholera jasna czuję się źle, z nosa mam
fontannę a mam przed sobą jeszcze 100 stron ze skryptu (50 za mną) do
przerobienia i nauczenia na wtorek =m= a, i jestem wściekła.

*niepotrzebne skreślić

**imprezy w akademiku u sąsiadek do 2-3 nad ranem z krzykami
i karaoke są ZŁE

***nie, to wcale nie aluzja.

****sms-owe przeprosiny to tak jakby ich wcale nie było po
takiej sytuacji…

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Stare dzieje